czwartek, 23 kwietnia 2015

Kupujemy kampera...ale ta cholerna akcyza...




Ja w zasadzie jeszcze nie kupiłem kamperka, ale od roku przyglądam się różnym modelom i już wiem co chciałbym kupić. Ze względu na liczną “załogę” jaką będę musiał ze sobą zabrać i liczny w zwiazku z tym ekwipunek muszę się rozglądać za kamperkiem siedmioosobowym i długości ponad 7 metrów.
Na polskim rynku słabo jest z pożądnymi kamperami...spowodowane jest to tym, że nasz fiskus, a bardziej Służba Celna jest tak pazerna, że akcyza (która dawniej nazywała się cłem) jest niemal zaporowa. Wynikiem tego mało kamperów jest sprowadzane zza granicy. Ktoś chce kupić kilkuletniego kampera w Polsce musi się liczyć z wydatkiem od 130 tysięcy zł w górę...i to też nie żadne cuda, z reguły “przechodzone” w wypożyczalniach...


Warto kupić więc za granicą...ale ta cholerna akcyza

Wracając do akcyzy...akcyza na samochód osobowy od samochodów sprowadzonych wewnątrz wspolnotowo (co ciekawe, podobno jesteśmy w wielkiej, wspolnej, unijnej rodzinie), to wydatek 3.1 % od wartości z silnikiem do 2000 cm3, a z silnikiem powyżej 2000 cm3 stawka akcyzy jest już 18.6 %. Ja nie wyobrażam sobie kampera z silnikiem dwulitrowym, więc muszę się liczyć z wydatkiem dodatkowym, czyli prawie dziewietnastoprocentową akcyzą, co dla mnie jest fiskalnym szaleństwem...przykładowo od kamperka wartego około 100 tys złotych musimy odpalić prawie 19 tys złotych celnikom, czy to nie jest wampiryzm ?
Widząc jednak mizerię na polskim rynku kamperowym (oczywiście chodzi o rozsądną cenę i jakość) postanowiłem rozglądać się w Niemczech, Holandii, lub Włoszech. Kampera około siedmioletniego można już kupić w granicach 100 tysięcy złotych. Postanowiłem rozglądać się za Fiatem Dukato w “nowej budzie”...odrzuciłem Fordy Tranzity (pomimo niższej ceny), ze względu na to, że miałem takowego jako busa i nie mogłem się z nim dogadać, odrzucam Renówki, bo francuska myśl techniczna przechodzi ludzkie pojęcie, a nawet mechaników doprowadza do szewskiej pasji...Mercedesy Sprintery są fajne, ale mało jest ich jako kamperów...Fiatów Dukato jest sporo, więc i z częściami nie ma problemu, dlatego postanowione. Zabudowa to inne zagadnienie, o którym napiszę w następnym artykule.

Wracając do opłat, kampery sklasyfikowane są jako pojazdy specjalne i jako takie powinny być zwolnione z opłaty akcyzowej. Także vat, którym jest obciążony powinien być odliczany (jeśli samochód kupiony jest na firmę, a za granicą kupimy go w cenie netto). Oczywiście tak jest w innych normalnych państwach, choćby na Słowacji, ale nie w Polsce...w Polsce, jak już wspomniałem wyżej urzędnicy wprost nie mogą się “nażreć”, a cały czas jeszcze kwenkają, że na wszystko brakuje.

Jak celnicy naliczają akcyzę ? Ha, to jest prawdziwy majstersztyk, jeśli chodzi o wycyckanie portfela sprowadzającego pojazd zza granicy. Mają swoją taksę, ale jak się człowieku zapytasz jak otaksują konkretny model, żebyś wiedział jakich kosztów się spodziewać to ci nie powiedzą, tylko wtedy, kiedy już pojazd będzie w Polsce. Jeśli cena na umowie kupna-sprzedaży jest niższa niż taksa celników, to celnicy biorą według swojej taksy, natomiast, jeśli na umowie jest podana wartość zakupu wyższa niż taksa celników, to wtedy naliczają akcyzę według twojej umowy...Pięknie co ?

Czy można obejść akcyzę ? Według mnie nie ma żadnych szans, gdyż celnicy pokrętnie sobie zinterpretowali samochody specjalne jeśli chodzi o kampery. Oczywiście według celników kamper pozostaje dalej samochodem specjalnym, ale że ma miejsca do leżenia, to jest samochodem osobowym, a ten podlega akcyzie (sic!!!) No to ja się pytam, jeśli ciągnik siodłowy, lub szambiarka ma miejsa do leżenia, to też jest samochodem osobowym ??? Ktoś tu chyba ma nierówno pod kopułą...

Idiotyzmów jest naszym kraju sporo, więc przyrzekłem sobie, że kampera kupię, a celnicy dostaną ode mnie “takiego wała”. Zrobię wszystko, aby akcyzy nie zapłacić...

Co można zrobić...albo zarejestruję firmę (spółkę z oo) na Słowacji (mieszkam blisko granicy) i wrzucę kamperka na firmę, odliczę cały vat, a nie połowę (i to nie więcej niż 6000 pln) jak w Polsce. Albo zamelduję się na Słowacji jako rezydent i akcyzy nie zapłacę, bo na Słowacji takowej nie ma...oczywiście będę jeździł na słowackich numerach rejestracyjnych, ale mnie to nie przeszkadza...

Wiem, że Rodacy przywożą kamperki po wypadku, biorą rzeczoznawcę, który szacuje samochód jak najniżej i od tego płacą akcyzę...z reguły dużo niższą. Rzeczoznawca kasuje 500 pln...ale ja nie wyobrażam sobie kampera po wypadku, przecież to będzie przeciekało w cholerę...

Gdyby celnicy chcieli jeść małą łyżeczką a stale, to zrobiliby 3 % akcyzy na każdy samochód, wtedy każdy by zapłacił (choć to też jest sporo) i przywożono by samochody w eleganckim stanie, a nie rozbite strucle, które trzeba potem wskrzeszać i reanimować..no cóż, polskie absurdy...

A może ktoś ma lepsze pomysły jak zapłacić małą akcyzę, lub wcale ?








2 komentarze:

  1. I jak, udało się kupić kampera? Ile trzeba było zapłacić akcyzy? Jak będziesz teraz kupować, to uważaj na zmiany w przepisach: https://frappe.pl/podatek-akcyzowy-od-samochodow-osobowych-co-to-jest-jak-go-obliczac/ . Co prawda akcyza działa jeszcze na starych zasadach, ale nie wiadomo kiedy to zmienią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poprawię tytuł: kupujemy (ten) kamper, nie kampera. I co z zakupem?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń